Fascynacja nową (niestety pożyczoną maszyną) trwa nadal. Tym razem zajęłam się kuchnią, a dokładniej
taboretami i krzesełkiem Justynki, które wołały już o pomstę i szpeciły mój
kuchenny kącik.
Pokrowce może nie są idealne ale i tak jestem z siebie duma :)
W końcu zaczynam dopiero przygodę z szyciem :)
Mój ukochany kącik :)
Na koniec kilka czapeczek dziecięcych :)
Pozdrawiam Ania :)
P.S. Już niedługo zaprezentuję Krowę Mućkę :) tak więc zaglądajcie :) Buziaki